Ukryte koszty wdrożenia systemu IT w MŚP: dlaczego oferta 90 tys. kończy się rachunkiem 260 tys.

· 8 min czytania · Zespół SilverData

Oferta na wdrożenie nowego systemu wygląda w e-mailu na precyzyjny dokument. Licencje: tyle. Wdrożenie: tyle. Razem: konkretna liczba, którą można wpisać do budżetu. Kłopot w tym, że ta liczba pokrywa mniej więcej połowę tego, co realnie wydasz przez pierwsze osiemnaście miesięcy.

To nie jest artykuł o tym, że dostawcy oszukują. Większość z nich nie oszukuje — po prostu wycenia to, co wie, że umie wycenić, a wszystko inne wpisuje w rubrykę „to zależy". „To zależy" nie wchodzi do budżetu, więc nie istnieje. Aż wchodzi, tylko już nie jako plan, a jako faktura.

Co realnie widzisz w ofercie

Standardowa oferta wdrożeniowa dla MŚP ma trzy pozycje: licencje (jednorazowe albo roczne), koszt wdrożenia (dni robocze × stawka × zdefiniowany zakres) i coś w rodzaju „opieka powdrożeniowa" na pierwsze 3–6 miesięcy. Wszystko wygląda schludnie, dostawca umie to obronić w Excelu, klient umie to zatwierdzić na zarządzie.

Problem: ta oferta odpowiada na pytanie „ile kosztuje uruchomienie systemu w wersji z prezentacji". Nie odpowiada na pytanie „ile kosztuje przenieść na to firmę". A firma to nie jest baza demo z 20 klientami i 100 produktami — to jest kilkanaście lat historii, ośmiu ludzi, którzy pracują inaczej niż w podręczniku, i pięć innych systemów, z którymi nowy musi zacząć rozmawiać.

Sześć kategorii, których w ofercie nie ma

Dziewięć wdrożeń na dziesięć, które podnosimy z podłogi, przekroczyło budżet z tego samego zestawu powodów. Warto je znać zawczasu.

Konkretny przykład

30-osobowy producent elementów betonowych ze Śląska (branża prefabrykaty budowlane, obrót ok. 45 mln zł rocznie) w 2024 roku wdrażał nowy ERP w miejsce systemu, który miał kilkanaście lat. Oferta dostawcy: 90 tys. zł netto (licencje na 3 lata + wdrożenie, ok. 45 dni roboczych). Termin: 4 miesiące. Wszystko wyglądało dobrze — dopóki wdrożenie nie ruszyło.

Faktyczny rachunek po 14 miesiącach, kiedy przejmowaliśmy projekt, wyglądał tak:

Razem: 262 tys. zł, czyli 2,9× oferta bazowa. Do tego 10 miesięcy poślizgu i przez pół roku po starcie firma raportowała sprzedaż z opóźnieniem, bo nikt do końca nie ufał danym w nowym ERP.

Zaznaczmy uczciwie: to nie jest wina dostawcy w 100%. Klient też przeszacował swoją gotowość do zmiany („nasi ludzie się szybko uczą", „mamy porządek w danych", „nie potrzebujemy modyfikacji"). Ale gdyby wszystkie te pozycje pojawiły się w rozmowie na etapie oferty — decyzja o wdrożeniu wyglądałaby inaczej.

Jak wymusić uczciwe TCO

Nie musisz być ekspertem od wdrożeń, żeby zadać pytania, na które dostawca musi odpowiedzieć na piśmie. Kilka konkretów, które warto włożyć do zapytania ofertowego:

Dostawca, który uczciwie odpowie na te pięć pytań, prawdopodobnie zaoferuje Ci wyższą cenę na starcie. To dobra wiadomość — kupujesz plan, a nie fantazję. Dostawca, który zbywa te pytania („to zależy od Was") lub obiecuje, że „u nas takich problemów nie ma", właśnie sam się zdyskwalifikował.

Co dalej

Zanim zatwierdzisz jakąkolwiek ofertę na system większy niż kilkanaście tysięcy złotych, weź kartkę i wypisz sześć kategorii z tego tekstu. Dopisz przy każdej realną wartość dla Twojej firmy (nawet w widełkach). Suma, którą dostaniesz na dole, to jest Twoje realne TCO na pierwsze 18 miesięcy — nie ta z oferty.

Jeżeli chcesz spojrzenia z zewnątrz na wycenę, którą właśnie dostałeś, i pytania, których jeszcze nikt nie zadał dostawcy — robimy takie przeglądy dla MŚP. Pierwsza rozmowa jest bezpłatna i trwa pół godziny.

Uczciwa wycena wdrożenia jest wyższa. Ale to jedyna, którą można dotrzymać.

← Wróć na blog