Prognoza cash flow w MŚP: raport, którego wszyscy potrzebują, ale mało kto ma

· 8 min czytania · Zespół SilverData

Właściciele MŚP prowadzą firmę na trzy zmysły: kalendarz spotkań, saldo na koncie i „czuję, że będzie ciasno". Dwa pierwsze są wiarygodne. Trzeci — nie. A to właśnie on decyduje, czy w połowie miesiąca trzeba pukać do banku po linię kredytową.

Prognoza cash flow — nawet prosta, na 13 tygodni do przodu, aktualizowana raz w tygodniu — jest w małej i średniej firmie tym samym, czym prędkościomierz w samochodzie. Nie mówi ci, dokąd jedziesz. Mówi, ile jeszcze wytrzymasz, zanim będziesz musiał się zatrzymać. Zdziwiłbyś się, jak niewiele firm poniżej 50 osób to naprawdę ma.

Powód jest prosty. Wszystkie dane są, tylko rozsypane po ERP, bankowości i głowie księgowej. Nikomu nie chce się co poniedziałek zbierać ich ręcznie do Excela na trzy godziny — i wcale się nie dziwimy.

13 tygodni wystarczy

Zapomnij na chwilę o „strategicznym planowaniu finansowym" na trzy lata do przodu. To jest coś zupełnie innego. Prognoza operacyjna, o której mówimy, ma jedno zadanie: pokazać ci na 13 tygodni do przodu, w którym tygodniu zabraknie ci gotówki, jeśli nic nie zmienisz.

Dlaczego akurat 13 tygodni? Bo to jest okno, w którym możesz jeszcze coś zrobić: przyspieszyć fakturę u odbiorcy, przesunąć zamówienie u dostawcy, przenegocjować termin, odłożyć zakup samochodu. Krócej — nie zdążysz zareagować. Dłużej — dane są zbyt niepewne, żeby cokolwiek na nich planować.

Struktura raportu, którą polecamy klientom, mieści się na jednej stronie A4:

Nic więcej. Ma się mieścić na jednym ekranie, żeby prezes rzucił okiem w poniedziałek rano przy kawie.

Skąd wziąć dane

Jeśli firma pracuje na Comarch Optima, enova365, Subiekt GT albo Microsoft Dynamics AX — wszystko, czego potrzebujesz do wpływów i wydatków, już tam jest. Faktury sprzedażowe z terminem płatności, faktury zakupowe, harmonogram wynagrodzeń, kalendarz podatkowy — to standardowe raporty, tylko rozsiane po różnych ekranach.

W praktyce układa to się w cztery źródła:

Zbieranie tych czterech źródeł ręcznie zajmuje przeciętnej księgowej od 2 do 4 godzin tygodniowo. Zautomatyzowanie ich — czyli podłączenie ERP przez API albo przynajmniej stałym eksportem, plus wyciąg z banku przez PSD2 — schodzi do 20-30 minut na przegląd i akceptację.

Trzy pułapki, w które wszyscy wpadają

Pierwsza pułapka: należności „papierowe". Firma wystawiła fakturę z terminem 30 dni i wpisała ją do prognozy jako wpływ w piątym tygodniu. Tymczasem ten konkretny klient płaci średnio 47 dni. Prognoza pokazuje +40 tys., a w rzeczywistości pieniędzy nie ma. Rozwiązanie — nie liczyć terminu z faktury, tylko liczyć średni czas płatności per klient. To trzy zapytania SQL w ERP; robimy to raz i mamy realny obraz.

Druga pułapka: VAT jako „przelewka". VAT nie jest twoim kosztem — jest twoim tymczasowo. Ale w cash flow to jest realny wypływ z konta. Firmy, które prowadzą prognozę „na netto", regularnie dowiadują się w 25. dniu miesiąca, że nie mają na VAT. Prognoza musi być na brutto, z wyraźną linią VAT do zapłaty.

Trzecia pułapka: sezonowość widziana z tygodnia. Jeśli twoja firma robi 40% obrotu w listopadzie–grudniu, prognoza z lutego pokaże, że latem będzie ciasno. Wtedy zaczynasz podejmować gwałtowne decyzje. Prognoza cash flow nie zastępuje budżetu rocznego — to jest raport operacyjny, nie strategiczny. Trzeba to sobie jasno powiedzieć, żeby raz w kwartale nie panikować bez powodu.

Przykład z życia

U jednego z naszych klientów — 22-osobowej hurtowni elektrycznej korzystającej z Subiekta GT i osobnego arkusza w Excelu — prognozę cash flow prowadziła główna księgowa. Aktualizacja co poniedziałek zajmowała jej średnio 3,5 godziny: eksport z Subiekta, ręczne wklejenie wyciągu z ING Business, sprawdzenie harmonogramu wynagrodzeń, dodanie kalendarza VAT/ZUS. Prognoza sięgała 4 tygodni do przodu, dalej „za dużo się zmieniało".

Po projekcie, w którym połączyliśmy Subiekta przez SFERĘ z arkuszem raportu i podpięliśmy wyciąg z banku przez PSD2, ta sama praca schodzi teraz do 25 minut w poniedziałek rano. A prognoza sięga 13 tygodni — bo dane są aktualizowane co noc, a księgowa tylko weryfikuje „nietypowe" pozycje.

Efekt uboczny, który zaskoczył zarząd: prognoza dwa razy w ciągu pierwszego kwartału pokazała ryzyko ujemnego salda w konkretnym tygodniu. Za każdym razem udało się to rozwiązać przyspieszeniem faktury u jednego z dużych odbiorców (telefon do księgowości, rabat 0,5% za przedpłatę). Bez prognozy dowiedzieliby się o tym dopiero, gdy przelew z ZUS-em by się odbił.

Zbudować samemu czy zamówić

Jeśli w firmie jest ktoś, kto naprawdę zna Excela i macie API do ERP — spokojnie zrobicie to sami w 3-5 dni pracy. Jeśli tego kogoś nie ma albo API do ERP nie jest udokumentowane (co przy starszych wersjach Optimy albo Subiekta zdarza się często) — szybciej i taniej zamówić to na zewnątrz, jednorazowo. Rozmawiamy tu o projekcie na poziomie 15-40 tys. zł, nie o rocznym wdrożeniu.

Nie kupuj do tego dedykowanego oprogramowania „do zarządzania płynnością" za 800 zł miesięcznie — potrzebujesz jednego dobrego raportu, a nie kolejnego systemu do logowania.

Prognoza cash flow nie sprawia, że masz więcej pieniędzy. Sprawia, że wiesz o problemie na 6 tygodni przed tym, jak on się wydarzy — i to zwykle wystarczy, żeby go rozwiązać.

← Wróć na blog