Lock-in u dostawcy IT: jak rozpoznać, że jesteś zakładnikiem, i co z tym zrobić

· 8 min czytania · Zespół SilverData

Poznasz to po telefonie, który przychodzi zwykle na przełomie roku. „System nie generuje deklaracji, dostawca nie odbiera trzeci dzień, księgowa ma zamknąć miesiąc pojutrze — co robić?". Za każdym razem historia jest podobna: kilka lat temu zaufali „chłopakowi, który zna się na komputerach". Zna się. Za dobrze. Bo tylko on.

Nie ma dokumentacji, kod źródłowy jest w laptopie chłopaka, hasło do bazy było pamiętane pół roku temu, a umowa serwisowa to plik PDF z 2019 roku bez klauzuli zwrotu danych. To jest lock-in. I to jest w polskich MŚP znacznie powszechniejsze, niż się właścicielom wydaje.

Jak się w to wpada

To rzadko wygląda tak, że ktoś Cię celowo zamyka. Zwykle jest odwrotnie — mały dostawca, ładna cena, jeden zdolny programista, „damy Ci system dokładnie taki, jak potrzebujesz". Umowa jest krótka. Umowa nie mówi o zwrocie danych, dokumentacji, kodach źródłowych, hasłach do serwera. Po co — „my się dogadamy, jak co".

Po trzech latach ta jedna osoba awansuje, wyjeżdża, otwiera własną firmę albo po prostu ma sześćdziesięciu innych klientów i już nie ma czasu. Wtedy zaczyna się problem. Nie z Twoim systemem — z Twoją zależnością od jednego człowieka i jednej firmy, których nikt nie zdublował.

Pięć sygnałów, że jesteś w lock-inie

Sprawdź to w swojej firmie. Wystarczą uczciwe odpowiedzi na pięć pytań.

Trzy z pięciu odpowiedzi „nie" oznaczają lock-in. Nie musisz z niego wychodzić dziś. Musisz o nim wiedzieć.

Realny przykład

22-osobowa hurtownia elektryczna z Wielkopolski. Od 2014 roku prowadzą sprzedaż i magazyn w niestandardowym ERP zrobionym przez lokalną firmę informatyczną — wtedy 3-osobową. System działał, zmiany wdrażane „gdy chłopak ma czas", cena stabilna. W 2023 roku główny programista wyjeżdża do pracy w Niemczech. Reszta firmy — właściciel plus dwie osoby serwisujące innych klientów — utrzymuje system, ale ich wiedza o kodzie jest zerowa.

Efekt: żądanie eksportu danych zajęło sześć tygodni i skończyło się plikiem, w którym brakowało historii ruchów magazynowych za ostatnie 4 lata. Baza była w niestandardowym formacie, kilka indeksów uszkodzonych, kod źródłowy zaginął po drodze między laptopami. Migracja do Comarch Optima ERP XL zajęła 6 miesięcy, kosztowała 130 000 zł (analiza, mapowanie, ręczne odtworzenie brakujących danych, szkolenia) i przez 2 miesiące firma pracowała z okrojonymi funkcjami.

Gdyby w 2014 roku w umowie znalazły się cztery zdania o depozycie kodu źródłowego i wymaganym formacie eksportu danych — migracja kosztowałaby jedną trzecią i zajęła dwa miesiące. Cztery zdania.

Klauzule, które to zmieniają

Nie chodzi o umowę na sto stron. Chodzi o cztery-pięć zapisów, które musi mieć każda umowa z dostawcą IT, który buduje Ci coś na miarę lub prowadzi Twoje krytyczne dane.

Żadna z tych klauzul nie jest kontrowersyjna. Dostawca, który się na nie nie zgadza, sam Ci sygnalizuje, że coś jest nie tak.

Jesteś już w lock-inie — jak wyjść

Bez paniki. W kolejności:

  1. Zdobądź kopię swoich danych, nawet w brzydkim formacie. Dowolny CSV, dowolny eksport, dowolna kopia bazy. Trzymana u Ciebie, w Twojej chmurze, w firmie. Cokolwiek — byle nie tylko u dostawcy.
  2. Dowiedz się, na jakim silniku bazy stoi system i w jakim języku jest napisany. Nie musisz tego rozumieć. Wystarczy, że wiesz. To już połowa negocjacji z drugim dostawcą.
  3. Poproś o listę integracji i szkic architektury. Nawet rysunek na kartce. Zwykle się zgadzają, jeśli poprosisz spokojnie i wprost.
  4. Rozpisz, co system faktycznie robi. Prawdopodobnie 12 rzeczy, z których 4 są krytyczne, 6 przydatne, a 2 nikomu nie są potrzebne od 3 lat. Do migracji potrzebujesz odtworzyć tylko te krytyczne i przydatne.
  5. Rozmawiaj z dwoma-trzema alternatywami równolegle. Comarch Optima, enova365, Symfonia, Streamsoft, Subiekt — zależnie od skali. Poproś każdego o wstępną wycenę migracji z Twojej sytuacji. Rozrzut ofert powie Ci, kto rozumie problem, a kto sprzedaje slajdy.

Koszt migracji, jeśli robi się to bez paniki, jest zwykle 4–8-krotnością rocznego kosztu utrzymania obecnego systemu. Jeśli robisz to w panice po awarii — potrafi być trzykrotnie wyższy.

Następnym razem

Przy każdym kolejnym dostawcy IT — ERP, WMS, CRM, hosting, aplikacja specjalistyczna — zadaj trzy pytania, zanim podpiszesz cokolwiek:

Dobry dostawca nie obraża się na te pytania. Chętnie na nie odpowiada, bo wie, że stabilna, uporządkowana relacja to jego wartość, a nie zagrożenie.

Co dalej

Jeśli podejrzewasz, że siedzisz w lock-inie i chciałbyś to trzeźwo ocenić — bez presji, bez oferty na migrację od pierwszej rozmowy — pogadajmy 30 minut. Pierwszy krok to zwykle spis czterech-pięciu rzeczy, które warto zabezpieczyć w najbliższym kwartale, zanim staną się dramatem.

„My nigdzie się nie wybieramy" to nie jest strategia ciągłości. To jest życzenie.

← Wróć na blog