Ile kosztuje godzina przestoju IT: metoda liczenia dla MŚP

· 7 min czytania · Zespół SilverData

Właściciele MŚP pytają często: ile warto wydać na backup, zapasowe łącze albo redundancję serwerów? Odpowiedź zaczyna się od zupełnie innego pytania — ile kosztuje nas godzina, w której kluczowy system nie działa? Większość firm nigdy tego nie policzyła.

W rozmowach z zarządami słyszymy zwykle dwa skrajne stanowiska. Pierwsze: „przecież jakoś przeżyliśmy ostatnią awarię, nic strasznego". Drugie: „nie możemy sobie pozwolić na żadną przerwę, musimy mieć wszystko w HA". Oba są warte prawie zero, dopóki pod spodem nie leży konkretna liczba. Bez niej każda rozmowa o niezawodności jest ideologią, nie decyzją biznesową — i to taką ideologią, która w jedną stronę generuje zbędne wydatki, a w drugą ryzyko, którego firma nie powinna brać na siebie.

Dobra wiadomość: nie trzeba konsultanta ani modelu Monte Carlo. Policzenie kosztu godziny przestoju z rozsądną dokładnością zajmuje jedno popołudnie i trzy rozmowy wewnętrzne.

Co właściwie się traci podczas przestoju

Przestój IT w MŚP generuje koszty w czterech kieszeniach jednocześnie. Większość firm liczy tylko pierwszą — i dlatego liczba wychodzi nierealnie mała.

Co istotne — te cztery kieszenie zachowują się różnie w czasie. Produktywność jest liniowa (druga godzina kosztuje mniej więcej tyle samo co pierwsza). Sprzedaż ma próg (do 30 minut klient czeka, po dwóch godzinach dzwoni do konkurencji). Koszty wyjścia rosną skokowo (poniedziałek rano i piątek wieczorem to dwa różne światy). Kary umowne zwykle przeskakują progi dobowe.

Policzmy to na konkretnym przykładzie

Weźmy realistyczny przypadek, który widzieliśmy u jednego z naszych klientów. 30-osobowa hurtownia elektrotechniczna pod Łodzią, Comarch Optima jako ERP, prosty WMS zintegrowany z Optimą. Pewnego poniedziałku o 11:00 pada serwer bazodanowy — awaria dysku. ERP wraca o 15:00. Cztery godziny przestoju w szczycie dnia.

Rozłóżmy to na cztery kieszenie:

Suma: ok. 21 600 PLN za cztery godziny, czyli średnio 5400 PLN za godzinę przestoju w peak time. To liczba, z którą można pracować. Co ważne — bez czwartej kieszeni wyszłoby 4200 PLN za godzinę i decyzje inwestycyjne wyszłyby inaczej.

Nie każdy system wymaga tej samej ochrony

Największym błędem po policzeniu tej liczby jest zastosowanie jej do wszystkiego. „Godzina ERP-a kosztuje 5400 PLN, więc godzina systemu kadrowego też". Nie.

Zrób prostą macierz. Pierwsza kolumna — system (ERP, poczta, telefonia, strona www, system HR, CMS magazynu, serwer plików). Druga — ile osób i procesów naprawdę staje, gdy ten system pada. Trzecia — jak szybko klient zauważa, że coś nie działa. Czwarta — koszt godziny przestoju liczony metodą powyżej.

W tym samym 30-osobowym MŚP zwykle wychodzą trzy klasy:

Dopiero teraz możesz świadomie decydować, gdzie wydać na HA, gdzie na dobry backup z szybkim RTO, a gdzie wystarczy backup raz dziennie. Firma, która wszystkie trzy klasy traktuje tak samo, albo przepłaca za ochronę systemu urlopowego, albo nie chroni dostatecznie ERP-a. Zwykle oba naraz.

Jak użyć tej liczby w decyzji inwestycyjnej

Ta sama 30-osobowa hurtownia stała przed decyzją: zostawić pojedynczy serwer z backupem co 24 godziny, czy zainwestować w drugi serwer w konfiguracji HA (koszt jednorazowy ~35 tys. PLN plus ~6 tys. PLN rocznie). Bez liczby po jednej stronie była „nie wydamy 40 tysięcy, bo drogo", po drugiej „wiadomo, że HA jest lepsze". Z liczbą rozmowa się zmienia.

Historycznie firma miała średnio dwie poważne awarie ERP rocznie, średnio po 3-4 godziny. To ok. 7 godzin × 5400 PLN = ~38 tys. PLN strat rocznie. Inwestycja w HA zwraca się w rok w scenariuszu bez poprawy, a jeśli choć raz w ciągu trzech lat uniknie dużej awarii weekendowej (10+ godzin), zwraca się dwukrotnie. Decyzja: inwestujemy, ale tylko w ERP i WMS, nie w pozostałe systemy. Dla poczty wystarczy chmura z SLA 99,9% i backup. Dla intranetu — zwykły backup co dobę.

Takie liczenie dobrze też tłumaczy decyzje odwrotne. Jeśli po policzeniu wychodzi, że godzina stron www firmowej (bez e-commerce, tylko wizytówka) kosztuje 200 PLN, nie ma co kupować klastra za 20 tysięcy. Wystarczy porządny hosting z monitoringiem i backupem.

Co dalej

Jeśli nigdy nie liczyłeś kosztu godziny przestoju swojego ERP-a — nie zaczynaj od modelu w Excelu na 40 wierszy. Zrób to pierwsze liczenie na kartce A4, w cztery kieszenie, przy stole z osobą od finansów i osobą z działu, który najbardziej zależy od tego systemu. Zajmie dwie godziny. Rozstrzygnie decyzję, nad którą prawdopodobnie od miesięcy chodzisz dookoła.

Jeśli chcesz, żeby ktoś poprowadził takie liczenie w Twojej firmie bez sprzedawania przy okazji konkretnego rozwiązania — od tego między innymi jesteśmy. Pierwsza rozmowa jest bezpłatna i trwa pół godziny.

Bez liczby kosztu godziny przestoju każda rozmowa o niezawodności IT jest ideologią, nie decyzją biznesową.

← Wróć na blog