Zarządzanie flotą druku w MŚP: jak przestać przepłacać za tonery i naprawić bałagan

· 7 min czytania · Zespół SilverData

Drukowanie to jeden z tych kosztów, które w MŚP prawie nigdy nie mają swojego wiersza w budżecie, ale sumarycznie potrafią pochłaniać więcej niż licencja na CRM. Rozproszony po kilku dostawcach, kilku modelach urządzeń i kilku fakturach miesięcznie — jest niewidoczny i dlatego drogi.

W większości firm 20-50-osobowych, do których wchodzimy z audytem IT, drukarki są tematem, o którym „nikt się nie zajmuje". Ktoś kiedyś kupił HP, ktoś inny dołożył Brothera „bo była promocja", księgowa ma swojego Xeroksa „bo tylko on drukuje etykiety", a w sekretariacie stoi wielka Konica z 2016 roku, której nikt nie chce ruszać, „bo działa". Tonery kupuje asystentka w losowym sklepie internetowym, awarie zgłasza się do trzech różnych serwisów, a nikt nie potrafi powiedzieć, ile to naprawdę kosztuje miesięcznie.

U jednego z naszych klientów — 24-osobowego biura rachunkowego z Poznania — inwentaryzacja floty druku wykazała pięć urządzeń różnych producentów (trzy laserowe HP i Brother, kolorowy Canon, wielofunkcyjna Konica z 2017 r.) drukujących w sumie ok. 12 000 stron miesięcznie. Tonery kupowane doraźnie w sieciach IT: 3 400 zł/mies. Wizyty serwisowe: 2-3 razy w miesiącu po 400-600 zł. Asystentka spędzała ok. 10 godzin miesięcznie na zamawianiu materiałów i rozliczaniu awarii. Po konsolidacji na dwie identyczne wielofunkcje A3 w kontrakcie MPS z płatnością za stronę (0,04 zł mono, 0,25 zł kolor) koszt spadł do ok. 2 100 zł miesięcznie razem z serwisem i tonerami. Ręczna praca zniknęła. Zwrot z inwestycji poniżej pół roku.

Dlaczego druk kosztuje więcej niż myślisz

Kiedy dyrektor finansowy pyta „ile wydajemy na druk", zwykle odpowiada się mu kwotą z faktur za tonery. To jest może 40% prawdziwego kosztu. Reszta jest ukryta i właśnie dlatego wymyka się kontroli.

Suma tych pozycji zwykle wynosi w MŚP 60-120 zł miesięcznie na pracownika. Przy 30 osobach to 2 000-3 500 zł miesięcznie, czyli 24-42 tys. zł rocznie. Rzadko ktoś tak to liczy.

Trzy modele: własne, dzierżawa, MPS

Są trzy sensowne modele zarządzania flotą druku w MŚP. Każdy ma swoje miejsce.

Model 1 — własne urządzenia, kupowane materiały. Klasyka. Kupujesz drukarki, kupujesz tonery, płacisz za serwis osobno. Ma sens tylko przy bardzo małym wolumenie (do 500-1 000 stron miesięcznie na firmę) i pod warunkiem, że kupisz jeden typ urządzenia i trzymasz go dyscyplinarnie. Największy problem: nikt nie wie ile to naprawdę kosztuje, bo koszty są rozproszone po kilkunastu fakturach różnych dostawców.

Model 2 — dzierżawa lub leasing urządzeń. Płacisz miesięczną ratę za sprzęt (najczęściej 3-5 lat), tonery kupujesz osobno. Wolne od jednorazowego CAPEX-u, dobre dla firm, które chcą przewidywalną ratę. Ale kosztowo często wychodzi drożej niż zakup, a materiały eksploatacyjne dalej są Twoim problemem. Sens ma głównie tam, gdzie budżet inwestycyjny jest zablokowany.

Model 3 — MPS (Managed Print Services). Dostawca daje Ci urządzenia, tonery, serwis i monitoring w jednej umowie. Płacisz za stronę: mono zwykle 0,03-0,05 zł, kolor 0,20-0,30 zł. Do tego stała opłata za urządzenie (0-300 zł miesięcznie, zależy od klasy). Dostawca zdalnie monitoruje stan tonerów i wysyła je zanim się skończą; awarie zgłaszasz jednym mailem lub przez portal. Dla firm od ok. 15 osób i wolumenu powyżej 3 000 stron miesięcznie zwykle wychodzi taniej niż model własny, a nade wszystko — prostszy operacyjnie.

W polskich MŚP MPS-y oferują między innymi Konica Minolta, Xerox, Canon, Ricoh, HP oraz lokalni resellerzy tych marek (często to właśnie z nimi łatwiej się dogadać). Ważne, żeby dostawca był lokalny — wymiana urządzenia następnego dnia jest wtedy realna.

Kontrakt MPS — co negocjować i o co pytać

Kontrakt MPS to pułapka na nieuważnych. Standardowa umowa dostawcy zawiera kilka klauzul, które w perspektywie 3-5 lat mogą podnieść koszt o 30-40%. Warto je znać, zanim się podpisze.

I rzecz najważniejsza: negocjuj cenę na podstawie realnej oferty konkurencji. Dwa-trzy porównywalne oferty w ręku obniżają cenę o 15-25% od pierwszego cennika.

Bezpieczeństwo: drukarka jako serwer plików

O tym nikt nie mówi, a jest istotne. Współczesna wielofunkcyjna drukarka to komputer z Linuksem, dyskiem twardym, kartą sieciową, panelem dotykowym i uprawnieniami do skanowania na e-mail albo SharePoint. To jest urządzenie sieciowe z realnym potencjałem wycieku danych.

Od czego zacząć

Praktyczna kolejność, którą stosujemy z klientami:

  1. Policz, co masz. Zrób inwentaryzację: model, wiek, wolumen miesięczny (drukarki laserowe mają licznik w panelu). Zbierz faktury za tonery i serwis z ostatnich 12 miesięcy. To 2-3 godziny pracy, zwykle szok dla właściciela.
  2. Zapytaj o 2-3 oferty MPS. Podaj potencjalnym dostawcom swój wolumen i strukturę mono/kolor. Odpowiedź zwykle przychodzi w tydzień i pokazuje, że jednak można taniej.
  3. Zdecyduj o modelu. Do 15 osób i 3 000 stron/mies. — zwykle nie warto. Powyżej — prawie zawsze warto rozważyć MPS.
  4. Skonsoliduj sprzęt. Cel: 1 wielofunkcja na 15-25 osób, plus ewentualnie drukarki desktopowe tam, gdzie jest to naprawdę uzasadnione (kadry, sekretariat zarządu).
  5. Ustaw bezpieczeństwo. Wyłącz otwarty skan-na-mail, wymuś logowanie, zaszyfruj dyski, zaplanuj wymianę firmware'u.
  6. Zmierz po pół roku. Fakturę za druk porównaj z tym, co wyszło z audytu. Zwykle różnica robi wrażenie.

Jeśli nie wiesz, od którego kroku zacząć w Twojej firmie, pół godziny rozmowy zwykle wystarczy, żeby zrobić pierwsze rozeznanie. To nie jest projekt na miesiące — najczęściej mieści się w tygodniach.

Drukarka nie jest sprzętem biurowym. Jest urządzeniem sieciowym z dyskiem, systemem operacyjnym i kontraktem, który — źle podpisany — potrafi kosztować firmę więcej niż nowy pracownik.

← Wróć na blog