WiFi w biurze i magazynie MŚP: dlaczego działa źle i jak to naprawić

· 6 min czytania · Zespół SilverData

WiFi jest infrastrukturą niewidzialną — dopóki działa. Kiedy przestaje, wszyscy w firmie wiedzą, o co chodzi, i wszyscy zgadzają się, że „coś z tym trzeba zrobić". Potem sprawa umiera, bo nikt nie wie od czego zacząć. Ten tekst jest o tym, od czego.

W większości polskich MŚP historia WiFi wygląda podobnie: kupiono jeden router w promocji, powieszono go „gdzieś w środku biura", później dorzucono kolejny w magazynie, bo tam brakowało zasięgu, jeszcze później piąty w hali produkcyjnej. Nikt nie planował sieci — sieć po prostu narastała. Efekt: kolektory rozłączają się przy każdym regale, wideokonferencje wieszają się o 10:30, a gościnne WiFi (jeśli w ogóle istnieje) puszcza gości do tej samej podsieci, w której stoi księgowość.

Dobrze zaplanowany WiFi w firmie 10–50 osób nie jest projektem enterprise'owym. Nie kosztuje 100 tysięcy złotych i nie wymaga własnego administratora. Wymaga za to zerwania z myśleniem „domowy router, tylko w firmie".

Jedna sieć, nie zbiór routerów

Domowy router z jednym punktem dostępowym jest zaprojektowany do obsłużenia mieszkania 60 m². Kiedy powiesisz dwa takie routery w biurze na dwóch końcach korytarza, nie dostaniesz jednej sieci — dostaniesz dwie oddzielne, które ze sobą walczą o kanały i między którymi laptopy się nie przełączają. Użytkownik chodzący z jednego pokoju do drugiego traci połączenie na 20 sekund i dziwi się, dlaczego Teams się wieszają.

Rozwiązaniem nie jest droższy router. Rozwiązaniem jest sieć z prawdziwych punktów dostępowych (access pointów), które współpracują — mają wspólną nazwę SSID, wspólnego kontrolera i wykonują tzw. roaming: kiedy podchodzisz bliżej innego AP, laptop przełącza się na niego automatycznie. W realiach MŚP oznacza to najczęściej Ubiquiti UniFi, MikroTik cAP albo TP-Link Omada — koszt jednego AP to 400–900 zł, kontroler chodzi na małym komputerze albo w chmurze producenta za darmo.

Dwa pasma, jedno SSID

Pasmo 2.4 GHz przenika przez ściany, ale jest przeciążone (dzieli się z Bluetoothem, mikrofalówkami i sąsiadem). Pasmo 5 GHz jest szybsze i czystsze, ale ma mniejszy zasięg. Nowoczesne AP obsługują oba jednocześnie — i to jest dobre, pod warunkiem że nie wystawiasz ich jako dwóch osobnych sieci „Firma_2G" i „Firma_5G". Wystaw jedną nazwę, pozwól urządzeniom same wybrać. Widziałem firmy, gdzie handlowcy przez rok siedzieli na 2.4 GHz bo „5G nie łapało w salce", podczas gdy 5 GHz działało doskonale, tylko nikt go nie włączył ręcznie na laptopie.

Sieć gości, sieć IoT, sieć firmowa — osobno

To jest ten punkt, na którym większość MŚP oszczędza i dlatego kończy z drukarką księgowości wystawioną do internetu przez gościnne WiFi w recepcji. Sieć gości musi być fizycznie odseparowana od sieci firmowej (VLAN + inna podsieć). Kamery, drukarki, telewizory w salkach — na jeszcze innej. To nie jest paranoja, to jest zwykła higiena: kiedy gość podepnie zainfekowanego laptopa, nie wchodzi ci na kadry.

Konfiguracja tego zajmuje 2 godziny na dobrym kontrolerze i nie kosztuje ani grosza więcej ponad sprzęt, który już masz.

Magazyn to nie biuro

W biurze WiFi musi obsłużyć laptopa siedzącego w miejscu. W magazynie — kolektor jadący między stalowymi regałami w tempie spaceru, z sesją do WMS, która nie może się rwać. Te dwa scenariusze wymagają innego planu radiowego, innej gęstości AP, innych ustawień mocy nadawania i innej dbałości o roaming.

U jednego z naszych klientów — 25-osobowej hurtowni elektrotechnicznej — kolektory magazynowe działały sensownie tylko przy jednym z czterech rzędów regałów. Inwentaryzacja kończyła się awantura, bo dwóch magazynierów musiało wracać z kolektorem pod kantorek kierownika, żeby „się załapało". Po pomiarach okazało się, że 900 m² hali obsługiwał jeden domowy router Wi-Fi 5, powieszony obok kantorka. Zamieniliśmy to na 6 punktów Ubiquiti U6-Pro rozmieszczonych zgodnie z planem regałów, z osobnym VLAN-em dla kolektorów. Koszt sprzętu: 5 400 zł. Robocizna i konfiguracja: 3 800 zł. Efekt: pierwszy raz od trzech lat inwentaryzacja poszła w jeden dzień zamiast dwóch, a WMS przestał pokazywać „brak połączenia z serwerem" po kilkanaście razy dziennie.

To jest ta różnica, o której mówimy. Nie 100 tysięcy, tylko 9 tysięcy i pomiary zamiast zgadywania.

Co monitorować, żeby wiedzieć, że działa

WiFi ma tę nieprzyjemną cechę, że pogarsza się powoli. Dziś działa świetnie, za pół roku „coś jest wolniej", za rok wszyscy klną, a nikt nie potrafi wskazać kiedy się popsuło. Dlatego trzeba mieć minimalny monitoring — nie SIEM, nie dashboard za 20 tys., tylko trzy metryki, które kontroler UniFi/Omada/MikroTik dostarcza za darmo:

Raz na kwartał pół godziny przeglądania tych wykresów. Wystarczy.

Co dalej

WiFi w MŚP nie musi być drogie i nie musi być skomplikowane. Musi być planowe. Trzy godziny audytu, plan rozmieszczenia AP, właściwy sprzęt średniej półki i konfiguracja z rozdziałem sieci — to standard, na który stać firmę 10-osobową i 50-osobową tak samo.

Jeśli podejrzewasz, że Twoja firma cierpi na „patchwork routerowy" — zamiast dokupować kolejny wzmacniacz, zrób pomiar. Zwykle po 30 minutach jest jasne, gdzie leży problem.

Dobry WiFi w firmie nie kosztuje więcej niż zły WiFi w firmie. Kosztuje tylko więcej myślenia przed zakupem.

← Wróć na blog