Traceability partii w małej produkcji: jak zrobić to bez wdrażania systemu za 300 tys.

· 7 min czytania · Zespół SilverData

Piątek, 15:20. Dzwoni handlowiec z sieci: klientka końcowa reklamuje krem, w którym „coś pływa". Właściciel 18-osobowej kosmetycznej manufaktury z Wielkopolski zna sytuację — półka z gotowym towarem, 3 tony w magazynie, i pytanie, którego bardzo nie chce usłyszeć: „którą partię wysłaliście do tej sieci?".

Odpowiedź, którą słyszymy w takich sytuacjach zdecydowanie za często: „nie wiem, muszę sprawdzić — pewnie w poniedziałek". W międzyczasie sieć handlowa robi to, co musi zrobić — wstrzymuje sprzedaż całego SKU w 40 sklepach. Sześć dni później, po ręcznym przeszukiwaniu WZ-ek w Comarch Optima i papierowych kart produkcji, okazuje się, że reklamowany krem pochodzi z jednej partii, która trafiła do trzech sieci — a wstrzymanych zostało siedem SKU w dwunastu punktach.

Traceability partii (śledzenie serii, chargenrückverfolgung, batch traceability — jak zwał, tak zwał) w małej produkcji nie jest tematem na konferencję. Jest tematem na piątkowe 15:20. I nie wymaga systemu MES za 300 tys. — wymaga zdyscyplinowanego użycia trzech pól, które już masz w ERP.

Co naprawdę znaczy traceability

W praktyce chodzi o dwie rzeczy, dwa kierunki:

W przód: „mam surowiec z partii S-2026-04-137 (konserwant od dostawcy X, dostarczony 12 kwietnia). Do jakich partii gotowego produktu wszedł? Na jakich WZ-kach te partie się znalazły? Do jakich klientów?". To pytanie zadaje ci sanepid, dział jakości sieci handlowej albo — coraz częściej — sam klient sieci handlowej po zdarzeniu.

W tył: „mam reklamowany produkt z partii P-2026-08-042. Z jakich surowców (i ich partii) był zrobiony? Kto ważył, kto miksował, jaki był raport kontroli jakości?". To pytanie zadajesz sobie sam, żeby zdecydować, ile trzeba wycofać — jedną partię czy pół produkcji z tego kwartału.

Firma bez traceability wycofuje „na wszelki wypadek". Firma z traceability wycofuje 60 kg zamiast 400 kg. Różnica potrafi wynosić dziesiątki tysięcy złotych na jednym zdarzeniu — plus reputacja u sieci, która przestaje cię widzieć jako „tego trudnego dostawcę, u którego zawsze coś jest nie tak".

Minimalny setup w ERP dla MŚP

Nie potrzebujesz osobnego oprogramowania. W Comarch Optima, Subiekt GT, enova365 i większości polskich ERP-ów są trzy pola, których większość firm po prostu nie używa:

Trzy pola. Zero magii. Ale jeśli ktoś na produkcji „nie ma czasu" wpisywać partii, cały łańcuch się zrywa i w piątek 15:20 zostajesz z Excelem i papierowymi kartami. Dyscyplina wpisywania partii jest ważniejsza niż wybór narzędzia.

Dopiero gdy to działa trzy miesiące bez pominięć, ma sens rozmowa o skanerach kodów 2D (partia zaszyta w kodzie kreskowym na worku surowca — pracownik skanuje przy zasypie i partia sama wchodzi do systemu), o etykietach GS1-128 na paletach albo o osobnym module traceability nad ERP. Bez dyscypliny na papierze najdroższy skaner nic nie zmieni — po prostu szybciej gubisz partie.

Przykład z życia — 18-osobowa manufaktura

U jednego z naszych klientów — 18-osobowej manufaktury kosmetyków naturalnych z Wielkopolski, sprzedającej do trzech sieci drogeryjnych i online — w Comarch Optima były wszystkie potrzebne pola, ale nikt ich nie wpisywał. Partie surowca istniały tylko na etykietach worków, a WZ-ki wystawiane były z „magazynu ogólnego", bez wskazania konkretnej serii.

Pierwsza reklamacja z rynku (wrzesień 2024) kosztowała ich 6 dni wstrzymanej sprzedaży w sieci, wycofanie z półek 400 kg produktu z siedmiu SKU (bo nie wiedzieli, który jest zainfekowany) i sanację relacji z siecią, która trwała pół roku. Bezpośredni koszt wycofania i utylizacji: ok. 62 tys. PLN. Utracona marża w miesiącu następującym po zdarzeniu: kolejne ok. 40 tys.

Wdrożenie zajęło 8 tygodni. Bez nowego systemu — z tym, co było w Comarch Optima. Klucze:

Druga reklamacja przyszła w marcu 2026. Ten sam handlowiec, ta sama sieć. Wycofanie zajęło 4 godziny (odpowiedź do sieci w piątek 19:30), objęło jedną partię z jednego SKU (60 kg zamiast 400), a sieć nie wstrzymała sprzedaży pozostałych produktów. Bezpośredni koszt: ok. 9 tys. PLN. Sieć zwiększyła zamówienia w kolejnym kwartale, bo — dosłownie — „widać, że macie to pod kontrolą".

Traceability nie zapobiegło zdarzeniu (przyczyną okazała się partia oleju roślinnego od jednego dostawcy). Traceability zamieniło katastrofę w rutynową procedurę.

Od czego zacząć

Kolejność, która działa w firmach 10–50-osobowych z produkcją:

Największą pułapką jest kupienie systemu przed uporządkowaniem procesu. Widzieliśmy firmy, które zapłaciły 180 tys. za moduł traceability, którego pracownicy produkcji „nie wypełniali, bo nie mieli czasu". Osiem tygodni później były w tym samym miejscu, tylko z fakturą.

Jeśli produkujesz cokolwiek, co może być objęte wycofaniem — kosmetyki, żywność, chemię, suplementy, komponenty do żywności, farmację, sprzęt medyczny — i nie umiesz w godzinę odpowiedzieć na pytanie „która partia poszła do tego klienta", pierwsza rozmowa jest bezpłatna i trwa pół godziny. Wychodzimy z niej zwykle z konkretną listą tego, co da się poukładać w ERP, który już masz.

Traceability nie zapobiega awarii. Traceability zamienia awarię z „zamykamy magazyn na tydzień" w „przepraszamy, jutro dowozimy zastępczą partię".

← Wróć na blog