Retencja danych w MŚP: ile naprawdę musisz trzymać e-maile, faktury i dokumenty

· 7 min czytania · Zespół SilverData

Większość firm, które audytujemy, ma jedną wspólną politykę retencji danych: „trzymamy wszystko na wszelki wypadek". To nie jest polityka — to brak polityki. I kosztuje realne pieniądze, generuje realne ryzyko, a w razie kontroli RODO potrafi się mścić w nieoczekiwany sposób.

Retencja danych nie jest tematem prawnym dla korporacji. Jest tematem operacyjnym dla każdej firmy, która ma pocztę, dysk, ERP i choć jednego pracownika. Poniżej pokazujemy, jak w praktyce ustawić zasady, które da się wdrożyć w kilka dni — bez kupowania nowego oprogramowania i bez trzymiesięcznego projektu.

Dlaczego to nie tylko RODO

RODO jest oczywistym powodem, żeby pomyśleć o retencji („dane osobowe przechowywane tylko tak długo, jak to konieczne dla celu"). Ale w realiach polskiej MŚP dane osobowe stanowią może 5% problemu. Reszta to:

Retencja to więc nie tylko „ile mogę trzymać". To także „ile powinienem trzymać, żeby nie strzelić sobie w kolano".

Zasada 1 — trzy kategorie, nie trzydzieści

Największy błąd, który widzimy: firma próbuje ustalić zasady retencji dla każdego typu dokumentu osobno. Po dwóch spotkaniach powstaje 40-stronicowa tabela, która ląduje w folderze „polityki firmowe" i nikt jej nigdy nie otwiera.

W praktyce w 10–50-osobowej firmie wystarczą trzy kubły:

  1. Dane księgowo-podatkowe — faktury sprzedaży i zakupu, KPiR, JPK, deklaracje. Ustawa (Ordynacja podatkowa, ustawa o rachunkowości) mówi wprost: 5 lat od końca roku, w którym powstał obowiązek podatkowy. Trzymaj 6 dla bezpieczeństwa.
  2. Dane pracownicze — akta osobowe, listy płac. Dla osób zatrudnionych od 2019 roku: 10 lat od końca roku ustania stosunku pracy. Dla starszych: 50 lat, chyba że złożono ZUS RIA. Nie próbuj tego skracać — kontrola PIP nie żartuje.
  3. Wszystko inne — maile, oferty, projekty, robocze wersje. Domyślna reguła: 3 lata, chyba że masz konkretny powód, żeby trzymać dłużej. Trzy lata to okres większości przedawnień w Kodeksie cywilnym dla roszczeń z umów handlowych.

Trzy kubły, trzy retencje. Dziewięćdziesiąt procent Twoich danych mieści się w kuble numer trzy — i to tam leży cały potencjał do sprzątania.

Zasada 2 — prawo daje minimum, koszty ustalają maksimum

Wielu przedsiębiorców myśli o retencji jako o zobowiązaniu prawnym w jedną stronę: „muszę trzymać minimum X lat". To tylko połowa historii.

RODO idzie w drugą stronę: nie wolno trzymać danych osobowych dłużej, niż to konieczne. Jeżeli od 8 lat masz w CRM adres e-mail leada, z którym raz rozmawiałeś w 2018 roku i nic z tego nie wyszło, formalnie łamiesz prawo. Praktycznie nikt tego nie ściga — dopóki nie masz wycieku i sprawy nie bierze UODO na warsztat.

Podobnie dane pracownicze. Trzymanie CV kandydatów, którzy nie zostali zatrudnieni, „na wszelki wypadek na przyszłość" bez ich świeżej zgody, to klasyk naruszenia RODO w MŚP. Dwa lata po rekrutacji te CV nie mają wartości — są tylko ryzykiem.

Wniosek: dla każdej kategorii masz dolny limit prawny (nie krócej niż X) i górny limit rozsądku (nie dłużej niż Y). Retencja to okno między nimi, nie „ile fabryka wytrzyma".

Zasada 3 — automatyzuj usuwanie, nie licz na dyscyplinę

Reguła, której nikt w firmie nie wykonuje, nie jest regułą. Jest wpisem w dokumencie.

W praktyce to znaczy, że retencja musi być wbudowana w narzędzia, a nie w listę zadań pracowników. Konkretnie:

Ręczne „ktoś raz na kwartał sprzątnie folder" nie zadziała nigdy. Sprawdziliśmy to w kilkudziesięciu firmach.

Zasada 4 — e-mail to nie archiwum

W polskiej MŚP e-mail jest zwykle największym pojedynczym repozytorium danych firmowych. Nie dlatego, że tak powinno być — dlatego, że tak jest. Wszystko chodzi mailem: umowy, oferty, faktury, PIT-y, hasła, skany dowodów osobistych.

To jest problem retencji, ale przede wszystkim problem miejsca, w którym te dane leżą. E-mail nie jest przystosowany do przechowywania. Nie ma wersjonowania, nie ma uprawnień na poziomie dokumentu, nie ma sensownej wyszukiwarki po treści załączników, nie ma automatycznej klasyfikacji.

Najlepsze, co możesz zrobić dla retencji e-maili, to wyjąć z nich to, co ważne, i wrzucić w miejsce, gdzie ma być trzymane. Faktury → do systemu księgowego. Umowy → do folderu klienta w SharePoint. Skany dowodów → do akt osobowych (i usunąć z maila). Potem sam e-mail może żyć krócej — bo ważne rzeczy już są gdzie indziej.

Konkretny przykład

U jednego z naszych klientów — 22-osobowej firmy inżynieryjnej, korzystającej z Microsoft 365 i Comarch Optima — audyt storage wykazał 4,7 TB danych na SharePoint i OneDrive, z czego 3,1 TB stanowiły pliki niemodyfikowane od ponad 5 lat: głównie kopie starych ofert, robocze wersje projektów, pobrane raporty z sieci i całe archiwum sprzed migracji z lokalnego serwera plików w 2018 roku.

Zamiast projektu „wielkie sprzątanie" (który zawsze umiera po tygodniu) wprowadziliśmy trzy rzeczy: politykę retencji Purview dla folderów projektowych (5 lat od zamknięcia projektu → usunięcie), reguły archiwizacji dla skrzynek e-mail (starsze niż 3 lata → archiwum, starsze niż 5 lat → usunięcie), i jednorazowe wyczyszczenie folderu „stare projekty" po ręcznym przejrzeniu przez kierownictwo (2 dni pracy, nie tydzień).

Po trzech miesiącach: wielkość backupu spadła o 42% (z 4,7 TB do 2,7 TB), miesięczny koszt storage w O365 obniżył się o kilkaset złotych, a wyszukiwanie w SharePoint zaczęło zwracać sensowne wyniki w pierwszej dziesiątce, a nie na trzeciej stronie. Do tego firma po raz pierwszy mogła uczciwie odpowiedzieć na pytanie audytora RODO: „jakie są u was okresy retencji dla danych osobowych klientów".

Jak zacząć

Praktyczna ścieżka na cztery tygodnie:

  1. Tydzień 1. Zainwentaryzuj: gdzie leżą dane. SharePoint / OneDrive / lokalny serwer / dyski osobiste / e-mail / ERP / CRM. Rozmiar każdego z tych miejsc. Bez tego nie wiesz, czym się zajmować.
  2. Tydzień 2. Ustal trzy kubły retencji (księgowe / pracownicze / reszta) i zapisz je na jednej stronie A4. Uzgodnij z księgową i kadrową, że okresy są zgodne z prawem.
  3. Tydzień 3. Włącz polityki retencji w narzędziach — najpierw dla poczty (najłatwiej), potem dla SharePoint (Purview). Zacznij od miękkiego usuwania (do kosza) na kilka tygodni, żeby zobaczyć, czy nic ważnego nie leci.
  4. Tydzień 4. Jednorazowe posprzątanie największego folderu ze starych plików. Zaproś kierowników działów — oni najlepiej wiedzą, co jeszcze potrzebne, a co historia.

Cztery tygodnie i kilka godzin pracy tygodniowo, żeby przestać płacić za backup danych z 2019 roku i uporządkować to, co znajduje wyszukiwarka.

Kiedy warto zapytać

Retencja danych w firmie z jedną skrzynką na Onecie i folderem na pulpicie jest banalna. W firmie z Microsoft 365, lokalnym serwerem plików, dwoma systemami ERP, CRM w chmurze i sześcioma osobami, które mają „swoje foldery na dysku sieciowym", jest już projektem. Nie trudnym, ale wymagającym decyzji — i lepiej podejmować je z kimś, kto zna konsekwencje każdej opcji.

Jeżeli chcesz uporządkować retencję u siebie, ale nie wiesz, od czego zacząć — porozmawiajmy. Pierwsza rozmowa jest bezpłatna i trwa pół godziny.

Trzymanie „wszystkiego na wszelki wypadek" nie jest ostrożnością — jest odkładaniem decyzji, za którą co miesiąc płacisz rachunek za backup.

← Wróć na blog