Active Directory czy Entra ID: kiedy 30-osobowej firmie wystarczy sama chmura

· 8 min czytania · Zespół SilverData

W wielu polskich MŚP identyczna sytuacja: pod stołem stoi Windows Server, na którym trzyma się Active Directory z 2015 roku, a wszystko poza logowaniem do komputera dawno jest w Microsoft 365. Serwer kończy wsparcie w przyszłym roku, licencja CAL do odnowienia kosztuje jak nowy laptop, a każdą aktualizację robi ktoś w piątek wieczorem. Pytanie, które słyszymy raz w tygodniu: „a musimy w ogóle wymieniać ten serwer, czy da się go po prostu wyłączyć?".

Odpowiedź nie jest ideologiczna. Nie każdemu MŚP opłaca się teraz przejście na czystą chmurę i nie każdemu opłaca się trzymać AD DS jeszcze pięć lat. Decyzja zależy od tego, co naprawdę robi u Ciebie kontroler domeny — a większość właścicieli firm nigdy nie miała powodu, żeby to sprawdzić. Ten tekst jest o tym, jak to policzyć bez ideologii.

Co naprawdę robi u Ciebie kontroler domeny

Zanim zdecydujesz, czy wyłączyć AD, trzeba wiedzieć, po co ono w ogóle działa. W typowej 30-osobowej firmie handlowej albo produkcyjnej lista jest krótsza, niż się wydaje:

I zwykle wychodzi jedno z dwóch. Albo połowa tej listy dawno jest w chmurze (dyski w SharePoint, mail w Exchange Online) i AD trzyma tylko logowanie do stacji roboczych — albo AD naprawdę pilnuje ERP i systemu magazynowego, które chodzą po Kerberos.

Różnica między tymi dwoma scenariuszami jest kolosalna. Pierwszy zwykle da się w ciągu kwartału przeprowadzić do Entra ID + Intune i zdemontować serwer. Drugi wymaga hybrydy przez najbliższe 2–3 lata, dopóki albo nie zmienisz ERP, albo dostawca ERP nie doda uwierzytelniania OAuth/SAML.

Co Entra ID zastępuje bez kompromisu

Entra ID (dawne Azure AD) w wariancie zawartym w Microsoft 365 Business Premium zastępuje AD DS w większości „miękkich" scenariuszy:

Do tego dochodzi Intune — chmurowy zamiennik GPO dla laptopów. Nie wszystko z GPO ma odpowiednik w Intune (o czym zaraz), ale 80% typowego zestawu polityk MŚP przenosi się bez rewolucji: BitLocker, blokada ekranu, konfiguracja Wi-Fi/VPN, ograniczenia USB, wymuszona aktualizacja Windows.

Czego Entra ID nie zastąpi jeden do jednego

Jeżeli ktoś sprzedaje Ci migrację jako „po prostu wyłączamy serwer", warto zapytać o konkretne przypadki. Typowe punkty tarcia w MŚP:

Ścieżka migracji, która nie łamie firmy

Nie polecamy przenosin „na twardo" jednym weekendem. W dziewięciu projektach na dziesięć wygląda to jak przejście przez trzy etapy:

  1. Hybryda — instalujesz Entra Connect Sync, konta z lokalnego AD lądują w chmurze. Użytkownik loguje się dalej normalnie, ale MFA i SSO działają od razu.
  2. Cloud-first dla nowych laptopów — każdy nowy sprzęt jest Entra joined, konfigurowany przez Autopilot, zarządzany przez Intune. Stare laptopy zostają na AD do naturalnej wymiany.
  3. Wyłączenie DC — kiedy 80–90% stacji jest już Entra joined, ostatnie aplikacje spięte OAuth/SAML, a udziały plikowe w SharePoint lub Azure Files — wyłączasz kontroler domeny, robisz snapshot i archiwizujesz na trzy lata (na wszelki wypadek).

To zwykle 12–18 miesięcy w firmie 30-osobowej. Nie dlatego, że robota jest ciężka. Dlatego, że tempo dyktuje amortyzacja starych laptopów i cykl wydawniczy aplikacji branżowych.

Konkretny przykład — 35-osobowa firma dystrybucyjna

Na przełomie 2025/2026 przeprowadziliśmy taką migrację w 35-osobowej firmie dystrybucyjnej z okolic Poznania. Stan wyjściowy: Windows Server 2016 z EOL w styczniu 2027, licencje Server Standard + 35× CAL do odnowienia (wycena od resellera: 22 tys. zł), M365 Business Premium wdrożone dwa lata wcześniej, ERP Comarch Optima na osobnym serwerze z SQL Express.

Zrobiliśmy trzy rzeczy. Po pierwsze — audyt: okazało się, że AD trzyma już tylko logowanie do stacji i mapowanie dwóch dysków sieciowych, których zawartość dawno leżała w SharePoint (kopie z niepełną synchronizacją). Po drugie — plan: nowe laptopy z Autopilotem, Intune zamiast GPO, dyski sieciowe wygaszone po dokończeniu migracji do SharePoint z natywnymi uprawnieniami. Po trzecie — realizacja przez 4 miesiące, weekendami, bez ani jednego dnia postoju.

Wynik: kontroler domeny wyłączony w kwietniu, około 22 tys. zł oszczędności na licencjach, których nie musieliśmy przedłużać, około 6 godzin miesięcznie mniej pracy administratora zewnętrznego (rachunki obcięte o ok. 30%), i — co dla klienta najważniejsze — brak sytuacji „w piątek wieczorem nikt nie zaloguje się na komputer, bo padł serwer w schowku".

Kiedy lepiej zostać przy AD

Anti-hype: nie każdemu MŚP opłaca się teraz przechodzić. Warto zostać przy AD DS jeszcze rok, dwa, jeśli:

W tych scenariuszach lepiej odnowić serwer, poczekać rok albo dwa, a decyzję o Entra podjąć w naturalnym cyklu wymiany sprzętu.

Co zrobić na początek

Zanim policzysz koszty licencji i sprzętu, spędź jeden dzień na audycie: co naprawdę uwierzytelnia się o AD. Otwórz Event Viewer na DC, sprawdź logi Kerberos, wyeksportuj listę GPO, zapytaj każdego kierownika działu, co „ma w domenie". W ośmiu przypadkach na dziesięć lista jest o połowę krótsza, niż wygląda w głowie, i decyzja robi się prostsza.

Jeśli chcesz to zrobić z kimś, kto rozliczy Ci to bez sprzedawania licencji na zapas — pogadaj z nami. Pierwsza rozmowa jest bezpłatna, trwa pół godziny, a wychodzisz z niej z listą konkretów, nie z ofertą.

Entra ID nie zastępuje AD w każdej firmie. Zastępuje go tam, gdzie AD nie robi już nic ważniejszego niż logowanie do laptopa.

← Wróć na blog