Konfigurator produktu B2B w MŚP: jak zamienić telefony i maile w samoobsługowe zamówienie

· 8 min czytania · Zespół SilverData

W polskim MŚP produkującym na zamówienie — bramy, meble na wymiar, szafy sterownicze, kotły, ogrodzenia, konstrukcje stalowe — pierwszy kontakt z klientem najczęściej wygląda tak: telefon, w tle hałas z hali, handlowiec zapisuje wymiary na karteczce, obiecuje wycenę „do jutra". A potem ta wycena idzie przez konstruktora, technologa i księgową. Cztery dni. Klient w tym czasie dostaje trzy inne oferty i wybiera tę, która przyszła pierwsza.

Konfigurator produktu B2B jest odpowiedzią na ten problem — ale tylko wtedy, gdy się go dobrze rozumie. Bo z jednej strony to jedno z najbardziej oczywistych narzędzi do zbudowania w firmie produkcyjnej. Z drugiej — jeden z najczęstszych projektów, które kończą się na trzech ekranach demo i słowach „wrócimy do tematu, jak mniej pali się w produkcji". Ten tekst jest o tym, jak nie skończyć w tej drugiej grupie.

Kiedy konfigurator ma sens (a kiedy jeszcze nie)

Konfigurator opłaca się wtedy, gdy sprzedajesz produkt wariantowy o skończonej liczbie parametrów. Nie „produkt szyty na miarę pod klienta", tylko „produkt z regulowanymi parametrami". Różnica jest subtelna, ale kluczowa. Brama przemysłowa ma zwykle 6–10 parametrów (szerokość, wysokość, materiał panelu, napęd, kolor RAL, sterowanie, drzwi w drzwiach, izolacja). Każdy z nich ma skończoną listę wartości. Konfigurator działa. Skomplikowana zabudowa meblowa pod konkretny gabinet dentystyczny — nie działa, bo za dużo tam wyjątków.

Sygnały, po których poznasz, że u Ciebie się to zwróci:

Jeśli produkujesz 5 rzeczy dziennie i każda jest inna — konfigurator to nie jest jeszcze Twój problem. Jeśli produkujesz 50 rzeczy dziennie, a każda to wariant tego samego pomysłu — jest.

Co to w praktyce znaczy „konfigurator"

Konfigurator w MŚP to zwykle trzy warstwy, które razem tworzą jedno narzędzie.

Warstwa 1 — interfejs. Formularz (na stronie firmy, w portalu B2B albo w intranecie handlowca), w którym klient lub sprzedawca wybiera parametry z rozwijanych list, suwaków i pól tekstowych. Kluczowe: system pilnuje, żeby nie dało się wybrać kombinacji niemożliwej („napęd elektryczny 3-fazowy" nie idzie z „szerokością 2 m", bo silnik jest zbyt mocny).

Warstwa 2 — silnik reguł i cen. Zbiór reguł typu „jeśli szerokość > 4 m, panel automatycznie zmienia się na wzmocniony", „kolor RAL 1023 dopłata 12%", „napęd Somfy w wariancie XY doliczy 850 zł". Plus formuły liczące koszt wytworzenia z aktualnego cennika materiałów i normatywów. To najtrudniejsza część, bo tam siedzi wiedza technologa.

Warstwa 3 — integracja z ERP i produkcją. Wynik konfiguracji trafia jako gotowe zamówienie do ERP (Comarch Optima, Subiekt GT, enova365, Microsoft Dynamics AX) z rozpisanym BOM-em i technologią. Bez tego konfigurator jest tylko lepszym Excelem — cena spada z formularza do maila, a produkcja i tak dostaje kartkę.

Bez którejś z tych warstw nie ma się konfiguratora. Jest się w połowie drogi. A połowa drogi w tym projekcie jest droższa niż całość, bo trzeba ją utrzymywać ręcznie w nieskończoność.

Przykład z życia: 24-osobowy producent bram przemysłowych

U jednego z naszych klientów — 24-osobowej firmy produkującej bramy segmentowe i rolety przemysłowe pod Wrocławiem, pracującej na Subiekcie GT — proces ofertowy wyglądał tak: 4 handlowców, każdy z własnym Excelem cenowym w wersji „z zeszłego kwartału, chyba", średnio 8 zapytań dziennie na handlowca, czas od zapytania do wysłania oferty średnio 3 dni. Skuteczność zamknięcia zapytania: 18%. Konstruktor spędzał około 12 godzin tygodniowo na potwierdzaniu wykonalności wariantów wymyślonych przez handlowców „na oko".

Zbudowaliśmy z nimi konfigurator (formularz web + silnik reguł w .NET + integracja z Subiektem przez wystawienie zamówienia i BOM-u). Zakres parametrów: szerokość, wysokość, typ panelu (5 wariantów), izolacja (3 poziomy), napęd (5 wariantów), sterowanie (7 opcji), kolor (paleta RAL z podziałem na standard/dopłata), drzwi w drzwiach (tak/nie/z jakim zawiasem), okucia. Reguły biznesowe — 68 pozycji, zebrane z konstruktora w 3 warsztatach po 4 godziny.

Efekt po 5 miesiącach:

Koszt wdrożenia — poniżej rocznego kosztu jednego dodatkowego handlowca, którego firma i tak by wtedy zatrudniła.

Gdzie tego typu projekty najczęściej się wykładają

Widzieliśmy ten sam schemat kilka razy — projekt zaczyna się dobrze, a potem grzęźnie. Uczciwa lista pułapek:

Od czego zacząć

Jeśli ten tekst brzmi jak Twoja firma, nie zaczynaj od zapytania „ile kosztuje konfigurator". Zacznij od trzech rzeczy — ile ofert wystawiasz w tygodniu, ilu produktów one dotyczą, i ile z nich mieści się w 5–10 parametrach. Jeśli po tej analizie widzisz, że da się zamknąć 70% ofertowania w powtarzalny schemat — masz projekt, który się zwróci. Jeśli wszystko jest wyjątkowe — nie masz.

Jeśli chcesz to policzyć rzetelnie z kimś, kto takie projekty prowadzi u polskich producentów kilka razy w roku — pierwsze pół godziny rozmowy jest bezpłatne.

Konfigurator nie sprzedaje produktu. Sprzedaje szybkość odpowiedzi. A w B2B pierwsza sensowna oferta wygrywa dwie na trzy zapytania.

← Wróć na blog