Czyszczenie kartoteki klientów w ERP: jak usunąć duplikaty i nie sparaliżować firmy

· 8 min czytania · Zespół SilverData

W co drugiej firmie, która przychodzi do nas z prośbą „chcemy wreszcie zobaczyć, kto jest naszym najlepszym klientem", problem nie leży w raportach. Leży w kartotece. Ten sam klient siedzi w ERP-ie pod czterema nazwami, trzema NIP-ami z literówkami i dwoma niezależnymi historiami zamówień. Żadne BI tego nie naprawi — nawet drogie.

Duplikaty w kartotece klientów nie są problemem kosmetycznym. To są realne pieniądze: błędne segmenty marketingowe, dublujące się oferty wysyłane do tego samego kontrahenta, zaniżone rabaty (bo „nowy" klient nie wpadł do progu), handlowcy dzwoniący do firm, które są już lojalne od 8 lat, i kompletny brak zaufania zarządu do raportów sprzedażowych. „Te dane są do niczego" — słyszymy to średnio raz w tygodniu.

Ten tekst jest o tym, jak posprzątać kartotekę w 10–50-osobowej firmie, bez płacenia pół miliona za projekt MDM (Master Data Management) i bez paraliżowania pracy działu handlowego na trzy miesiące.

4 200 klientów, z których 1 400 to ten sam klient

U jednego z naszych klientów — 26-osobowej hurtowni branży elektrotechnicznej, używającej Comarch Optima od 11 lat — zarząd był przekonany, że firma obsługuje „około 4 000 aktywnych klientów". Liczba pojawiała się w prezentacjach inwestorskich, w celach handlowych, w kalkulacji prowizji.

Po jednym tygodniu pracy z eksportem kartoteki okazało się, że z 4 217 rekordów aktywnych klientów: 1 411 to były duplikaty (te same firmy pod różnymi zapisami), 643 to klienci, którzy nie kupili nic od ponad 36 miesięcy, a 287 to byli „test", „Klient testowy", „ABC kontrahent" i podobne śmieci z dawnych migracji. Realna liczba aktywnych klientów wynosiła 1 876. Mniej niż połowa tego, co było w raportach.

Konsekwencje były policzalne. Segment „klient VIP" (powyżej 50 tys. zł rocznie) liczył w raporcie 312 firm — po deduplikacji okazało się, że to 198 unikalnych klientów, ale dziewięciu z nich „rozsypało się" między dwa zapisy i nigdy nie przekroczyło progu w raporcie. Tracili rabaty rzędu 4–7%, których nigdy nie dostali, choć formalnie się im należały. Marketing przez 18 miesięcy wysyłał ten sam newsletter cztery razy do tej samej firmy. Co najmniej dwóch handlowców rywalizowało o „nowego" klienta, który był stałym kontrahentem kolegi z innego regionu.

Cały projekt czyszczenia trwał 6 tygodni — w tym 2 tygodnie audytu i analizy, 3 tygodnie scalania kontrolowanego (po 40–80 rekordów dziennie z weryfikacją handlowca odpowiedzialnego) i tydzień na poprawione raporty. Koszt: poniżej 18 tys. zł, łącznie z czasem ich własnego zespołu. Zwrot: pierwszy realny raport sprzedażowy zarządu w historii firmy oraz oszczędność około 9 tys. zł rocznie na samym marketingu.

To nie jest historia o oprogramowaniu. To historia o tym, co się dzieje, gdy przez 11 lat każdy nowy klient był wprowadzany przez tego, kto akurat odbierał telefon, bez żadnych reguł.

Skąd biorą się duplikaty

Nikt nie robi duplikatów świadomie. One narastają, bo każda firma ma kilka klasycznych „motorów" tworzenia nowych rekordów:

To są przyczyny systemowe, nie ludzkie. Jeśli posprzątasz kartotekę, ale nie zmienisz tych przyczyn, za 18 miesięcy będziesz miał tę samą rozmowę z zarządem.

Co znaczy „czysta kartoteka" w realiach MŚP

W korporacjach „czysta kartoteka" oznacza projekt MDM, dedykowany dział danych, narzędzia za pół miliona. W MŚP wystarczy znacznie mniej, ale konkretnie:

To pięć rzeczy. Nie dziesięć, nie dwadzieścia. Pięć — które razem dają 90% wartości MDM-u w skali MŚP.

Jak czyścić, krok po kroku

Czyszczenie kartoteki, jeśli zrobione dobrze, jest projektem na 4–8 tygodni dla typowej 20-50-osobowej firmy. Kolejność, w której to robimy, ma znaczenie — wykonana odwrotnie potrafi sparaliżować pracę handlowców na tygodnie.

  1. Eksport i audyt — 3–5 dni. Wyciągnij całą kartotekę do Excela albo CSV. Policz: ile rekordów ma pusty NIP, ile rekordów ma identyczny NIP (gwarantowane duplikaty), ile ma podobne nazwy (Lewenshtein/fuzzy matching — w Excelu da się to zrobić formułą, w Pythonie 20 linijek), ile nie miało transakcji w ostatnich 24 miesiącach. Zrób raport jednostronicowy dla zarządu. Tu jeszcze nic nie ruszasz — tylko mierzysz.
  2. Reguły scalania na piśmie. Zanim zaczniesz cokolwiek scalać, ustal i spisz: po czym poznajemy, że dwa rekordy to ten sam klient (NIP + nazwa rejestrowa, mail + adres, dla osób prywatnych — telefon). Który rekord jest „zwycięski" przy scalaniu (zwykle: ten z najdłuższą historią transakcji albo ten z najpełniejszymi danymi). Co się dzieje z historią sprzedaży, dokumentami, należnościami z rekordu „przegrywającego". W Comarch Optima jest funkcja „scal kontrahentów", w enova365 też — ale obie wymagają jasnych reguł, inaczej zrobisz sobie więcej szkody niż pożytku.
  3. Pilotaż na jednym segmencie. Wybierz jeden segment (np. „klienci z województwa mazowieckiego" albo „klienci handlowca X") i zrób na nim pełny cykl scalania. To 200–500 rekordów. Naucz się na nich — zobacz, jakie przypadki nieoczywiste wyskakują (np. dwie spółki z grupy z różnymi NIP-ami, ale tym samym adresem fakturowania).
  4. Scalanie kontrolowane, partiami. 40–80 rekordów dziennie, z weryfikacją handlowca odpowiedzialnego. Nigdy nie scalaj w „dużej paczce" — jeden źle scalony klient w hurtowni to dwa dni rozplątywania faktur i rezerwacji magazynowych. Po każdej partii — krótka kontrola, czy raporty sprzedażowe nie zaczęły wariować.
  5. Archiwizacja, nie kasowanie. Klient, który nie kupił nic od 36 miesięcy, idzie do statusu „archiwalny", nie znika. Bo za pół roku może wrócić — a wtedy chcesz zobaczyć jego pełną historię, nie zaczynać od zera.
  6. Wprowadzenie reguł na przyszłość. Walidacja NIP, jedna osoba (albo dwie) z prawem do tworzenia nowych kontrahentów, integracja z bazą REGON do autouzupełniania nazwy z NIP-u, miesięczny raport „nowych kontrahentów do weryfikacji". Bez tego kroku za 18 miesięcy wracasz do punktu zero.

Każdy z tych kroków da się zrobić w Comarch Optima, enova365, Subiekt GT, Microsoft Dynamics 365 Business Central i większości innych systemów używanych w polskich MŚP. Różnią się szczegółami, nie ideą.

Czego nie robić

Trzy klasyczne wpadki, które widzimy regularnie:

Czyszczenie kartoteki to praca rzemieślnicza, nie sprintowa. Tempo 40–80 sprawdzonych rekordów dziennie to tempo, które działa. Wszystko szybsze zwykle generuje koszt większy niż oszczędność.

Od czego zacząć w przyszłym tygodniu

Jeśli czytasz to z poczuciem „u nas to wygląda gorzej, niż myślałem", zrób w tej kolejności:

  1. Wyciągnij z ERP-a eksport całej kartoteki do CSV. Otwórz w Excelu, posortuj po NIP-ie. Policz, ile masz rekordów z identycznym NIP-em. Ta jedna liczba mówi 80% prawdy o stanie Twojej kartoteki.
  2. Zapytaj księgową, ile razy w ostatnich 12 miesiącach trzeba było ręcznie poprawiać fakturę, bo „klient się zdublował". To Twój pierwszy realny koszt — pomnóż przez 30 minut na sztukę.
  3. Wyznacz jedną osobę odpowiedzialną za jakość kartoteki. Nawet jeśli to 4 godziny tygodniowo. Bez właściciela nic się nie zmieni.
  4. Zrób pilotaż na jednym segmencie (jeden region, jeden handlowiec, jedna grupa produktowa). 200–500 rekordów. Naucz się. Zmierz, ile czasu Cię to kosztowało.
  5. Jeśli pilotaż wyszedł, zaplanuj resztę na 4–8 tygodni. Jeśli nie wyszedł — zatrzymaj się i sprawdź, czy masz spisane reguły scalania. Bez nich nie idź dalej.

Bałagan w kartotece nie naprawia się sam i nie naprawi go wymiana ERP-a (jeśli nie posprzątasz przed migracją, w nowym systemie będziesz miał ten sam bałagan, tylko ładniej zaprezentowany). Naprawia go jedna osoba z planem i kilka tygodni cierpliwości.

Jeśli chcesz to ułożyć w swojej firmie, ale nie masz pewności, od czego zacząć, pomagamy MŚP rozkładać to na czynniki pierwsze regularnie. Pierwsza rozmowa jest bezpłatna i trwa pół godziny.

AI nie odpowie Ci, kto jest Twoim najlepszym klientem, jeśli ten klient siedzi w bazie pod czterema nazwami. Zacznij od kartoteki — reszta poczeka.

← Wróć na blog