Ćwiczenia tabletop: dwugodzinna próba pożarowa, która pokazuje realne luki w planie awaryjnym

· 8 min czytania · Zespół SilverData

Większość MŚP ma „plan awaryjny" w PDF-ie, którego nikt nie czytał od czasu wdrożenia. Ćwiczenia tabletop to najtańszy sposób, żeby sprawdzić, czy ten plan cokolwiek znaczy — zanim dowiesz się o tym po ataku.

Tabletop to nie jest ćwiczenie techniczne. Nikt niczego nie odpina, nie odtwarza backupu, nie dzwoni na infolinię ubezpieczyciela. Wszyscy siadają w sali konferencyjnej, dostają scenariusz na kartce i mówią głośno, co robią w kolejnych minutach ataku. Trwa to 90–120 minut. Kosztuje jedno popołudnie. A pokazuje więcej luk niż roczny audyt papierowy.

Dlaczego papierowy plan nie wystarcza

W jednym z naszych projektów 30-osobowa hurtownia dystrybuująca części przemysłowe miała 22-stronicowy plan ciągłości działania, oparty o Comarch Optima i serwer plików w biurze. Dokument był świeży, podpisany, w segregatorze na półce. Zaprosiliśmy zarząd, głównego księgowego, właściciela i administratora IT na dwugodzinne tabletop. Scenariusz: piątek 14:00, komunikat ransomware na pięciu stacjach, dyski sieciowe też zaszyfrowane.

W ciągu pierwszych 20 minut wyszły cztery rzeczy, których w planie nie było:

Papierowy plan mówił „odłącz zainfekowane stacje, przywróć z backupu". Nie mówił, kto to robi w piątek o 14:07, kiedy właściciela nie ma w kraju.

Co to jest tabletop

Ćwiczenie stołowe (tabletop exercise) to symulacja incydentu prowadzona w formie rozmowy. Prowadzący czyta scenariusz — najczęściej ransomware, wyciek danych albo utrata dostępu do kluczowego SaaS-a. Uczestnicy odpowiadają na pytania: „Godzina 14:03 — księgowa dzwoni, że jej Excel nie chce się otworzyć i pokazuje żądanie okupu. Co robisz jako pierwsza osoba, do której trafia zgłoszenie?". I tak przez dwie godziny, w kolejnych aktach.

To nie test wiedzy. Nikt nie zdaje egzaminu. Chodzi o to, żeby ludzie po raz pierwszy w życiu razem przećwiczyli podejmowanie decyzji w scenariuszu, którego bardzo nie chcą przeżyć na żywo. I żeby wyszły luki, które w spokojnym poniedziałek nikomu nie przyszłyby do głowy.

Kto powinien być na sali

W MŚP 20–50 osób minimalny skład to pięć osób:

Nie zapraszaj wszystkich. Piętnaście osób w sali to nie tabletop, to zebranie.

Scenariusz, który boli

Dobry scenariusz nie jest hollywoodzki. Jest boleśnie zwykły. Przykład, którego używamy najczęściej dla MŚP z systemem Comarch Optima / enova365 / Subiekt:

Piątek, 14:03. Księgowa dzwoni na IT: „Optima nie chce mnie wpuścić, wyskakuje jakiś czerwony komunikat po angielsku". Handlowiec pisze na Teamsie: „Ludzie, u mnie na pulpicie pojawił się plik HOW_TO_DECRYPT.txt". W ciągu 10 minut identyczne zgłoszenia z 6 innych stacji. Kamery w magazynie działają. Poczta działa. Ale drukarki nie drukują faktur.

Prowadzący zadaje pytania punkt po punkcie, w rytm minut:

Nie idzie o „poprawne" odpowiedzi. Idzie o to, że przy każdym z tych pytań ktoś w sali spojrzy na kogoś innego i powie: „Myślałem, że ty to wiesz".

Częste luki, które wychodzą

Po kilkunastu tabletop w MŚP widzimy powtarzalne wzorce:

Każdą lukę zapisujesz, przypisujesz właściciela i termin. To jest cała wartość ćwiczenia.

Follow-up — bez tego cała robota idzie w piach

W ciągu tygodnia po tabletop:

Kiedy zaprosić kogoś z zewnątrz

Pierwsze tabletop w firmie najlepiej prowadzi ktoś z zewnątrz, kto zna scenariusze z rynku i nie ma emocjonalnego związku z żadnym elementem planu. Wewnętrzne IT ma naturalną tendencję do bronienia własnych decyzji sprzed dwóch lat. Prowadzący z zewnątrz może spokojnie powiedzieć „ta procedura nie zadziała w piątek o 14:07" i nikt się nie obrazi.

Kolejne tabletop możesz prowadzić już sam — masz scenariusz, masz doświadczenie, masz notatki z poprzednich. Sztuka polega na tym, żeby to w ogóle zacząć robić, zamiast czekać, aż ransomware sam zapyta, czy jesteś gotów.

Papierowy plan awaryjny testuje sam siebie w chwili, gdy naprawdę go potrzebujesz. To zawsze jest za późno.

← Wróć na blog