Certyfikaty TLS w MSP: prosty system, żeby żaden nie wygasł w piątek wieczorem

· 7 min czytania · Zespół SilverData

Certyfikat TLS to jedna z tych rzeczy, o których nikt w firmie nie myśli — dopóki nie wygaśnie. Wtedy w ciągu godziny padają sklep, portal klienta, panel logowania do ERP-a przez przeglądarkę i połowa integracji, o których wszyscy zapomnieli. Warto mieć na to system, zanim system się zemści.

Widzieliśmy to z bliska u 30-osobowego producenta z branży metalowej: portal B2B, przez który klienci składali zamówienia, miał certyfikat SSL wygasający w niedzielę o 23:00. Nikt nie dostał alertu (bo alerty szły na adres byłego administratora), a w poniedziałek o 8:00 klienci zamiast formularza zobaczyli „Twoje połączenie nie jest prywatne". Cztery godziny paraliżu, kilkanaście straconych zamówień, szacunkowo ok. 60 tysięcy PLN obrotu do odzyskania. Naprawa techniczna zajęła 20 minut. Naprawa zaufania kilku dużych klientów — kilka miesięcy.

Ten tekst jest o tym, jak w firmie 10–50 osób poukładać zarządzanie certyfikatami tak, żeby ta sytuacja się nie powtórzyła. Bez rozbudowanego PKI, bez drogich narzędzi enterprise. Wystarczy kilka nawyków i jeden arkusz.

Zacznij od inwentaryzacji — nie masz tylu certyfikatów, ile Ci się wydaje

Pierwsze pytanie, na które nikt w typowej firmie nie potrafi odpowiedzieć: „ile mamy w tej chwili aktywnych certyfikatów TLS i gdzie one są?". Odpowiedź „ten na stronie głównej" wystarcza rzadko. W praktyce w MSP znajdziesz certyfikaty w co najmniej kilku miejscach:

Zrób prosty spis w Excelu albo Google Sheets. Kolumny: nazwa (FQDN), gdzie zainstalowany (serwer/urządzenie), kto wystawił, data wygaśnięcia, kto jest właścicielem biznesowym (nie IT — właściciel, który powie „tak, ten portal jest krytyczny"), gdzie leży klucz prywatny, kiedy ostatnio odnawiany. Ten arkusz ma dwie funkcje: mówi Ci, co masz, i pokazuje, o czym zapomniałeś. Pierwsza rewizja u klienta zwykle ujawnia 2–3 certyfikaty, o których nikt nie wiedział.

Rozdziel „automatyczne" od „ręcznych"

Dla większości certyfikatów zewnętrznych (WWW, portal, sklep) najlepszym rozwiązaniem jest ACME — najczęściej Let's Encrypt — z automatycznym odnawianiem co 60–75 dni. Certyfikat trwa 90 dni, klient (certbot, acme.sh, wbudowany mechanizm serwera www) odnawia go bez udziału człowieka. Jeśli automat działa, nie wygaśnie nigdy. Jeśli automat nie działa, dowiesz się o tym z alertu, a nie z telefonu od klienta.

Są jednak sytuacje, w których zostajesz z certyfikatem odnawianym ręcznie raz w roku:

Dla tych „ręcznych" musisz mieć procedurę, bo nikt o nich sam nie przypomni.

Alerty na 60, 30, 14, 7 i 1 dzień

Nie licz na to, że sam wystawca (Let's Encrypt, DigiCert, Sectigo) Ci przypomni. Owszem, wysyłają maile — ale często na adres, który miał administrator zwolniony dwa lata temu, albo z tematem, który wygląda jak spam. Postaw własny monitoring, który regularnie sprawdza kilkanaście publicznych domen i alarmuje na wspólny kanał (email całego zespołu IT, kanał w Teams/Slack, ale nie skrzynka jednej osoby).

Praktyczny zestaw alertów, który sprawdza się w MSP:

Do sprawdzania publicznych certyfikatów TLS wystarczy prosty skrypt na crona, który wywołuje openssl s_client i patrzy w notAfter, albo darmowe serwisy typu Uptime Kuma z modułem TLS. Nie musisz kupować platformy za 20 tysięcy rocznie. Ważne, żeby alerty trafiały do kanału zespołowego, nie do jednej skrzynki.

Klucze prywatne — gdzie leżą i kto ma dostęp

Certyfikat to połowa historii. Druga połowa to klucz prywatny. Jeśli klucz wycieknie, certyfikat trzeba unieważnić (revoke) i wystawić od nowa — najlepiej wczoraj. W MSP klucze prywatne żyją najczęściej w trzech miejscach: bezpośrednio na serwerze produkcyjnym, w repozytorium konfiguracji (czasem, niestety, w git bez szyfrowania) i „na wszelki wypadek" w folderze o wdzięcznej nazwie certyfikaty_stare na dysku sieciowym.

Zasady, które warto trzymać:

To brzmi jak higiena oczywista. Nie jest. W praktyce widzimy .pem z kluczem prywatnym w prezentacjach PowerPoint z onboardingu i w załącznikach do maili sprzed pięciu lat.

Wildcard, SAN i wewnętrzny CA

Dwa techniczne wybory, które warto podjąć świadomie, nie z rozpędu:

Co dalej

Zacznij od czterech pytań:

Jeśli któraś odpowiedź brzmi „nie jestem pewien" — potraktuj to jako zaproszenie do zrobienia inwentaryzacji w tym tygodniu. Godzinne spotkanie z jedną osobą z IT wystarczy, żeby mieć pierwszy szkic. Jeśli potrzebujecie pomocy w postawieniu monitoringu i procedury odnawiania, pomagamy MSP z tym regularnie. Pierwsza rozmowa jest bezpłatna i trwa pół godziny.

Certyfikat, o którym nikt nie pamięta, wygasa zawsze w piątek wieczorem. Nigdy w środę o 10:00.

← Wróć na blog